Bracia Figo Fagot w “Kwadratowej” – relacja

bffbaner

Koniec semestru zimowego zbliża się wielkimi krokami. Stres związany z nadchodzącą sesją powoli narasta. Dlatego koncert Braci Figo Fagot, który odbył się w minioną sobotę w klubie „Kwadratowa” był idealną okazją, aby choć na chwilę oderwać się od nieprzyjemnych spraw i oddać się zabawie.

 

Bracia Figo Fagot to zespół, który nie wymaga przedstawiania. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że w sobotę AKPG „Kwadratowa” wypełnił się ludźmi, którzy przyszli ich posłuchać. Zanim jednak to nastąpiło na scenie pojawił się zespół Pęto Squad. Lepszego supportu wybrać się nie dało, ponieważ chłopaki umiejętnie rozgrzali publiczność przed tym, co miało niedługo później.

 

Ponieważ Bracia Figo Fagot to istny fenomen na rodzimej scenie muzycznej, wszyscy uczestniczy z niecierpliwością czekali na moment, w którym zespół pojawi się na scenie. Na szczęście nie trzeba było długo czekać. Zaczęło się stosunkowo niewinnie – od znanego i lubianego utworu „Hot Dog”. Haczyk został rzucony a przynęta złapana – publiczność od samego początku wręcz żyła tym, co działo się na scenie. Bracia skutecznie utrzymywali wysokie tempo zabawy, zwalniając tylko pomiędzy kolejnymi utworami. Bracia zaprezentowali na żywo materiał z nowej płyty pt. Disco Polo. Mieliśmy więc okazję usłyszeć takie utwory jak „A w niebie gra disco polo”, „Dziewczyno zawistna”, „Miłość, miłość, miłość” czy wyjątkowo patriotyczny utwór „Polska”. Nie ma co ukrywać, że każdy z nich ma potencjał stać się ich kolejnym hitem na miarę największych przebojów zespołu.

 

A skoro o nich mowa – oczywiście, że ich nie zabrakło! W końcu można się było spodziewać, że w przeciwnym wypadku publiczność byłaby lekko zawiedziona. Tak się jednak nie stało. Uczestnicy uraczeni zostali takimi przebojami jak „Wojownicy wódy”, „Pisarz miłości”, zagrane na „koniec” „Kończy się już noc” czy nieśmiertelne „Wóda zryje banie”, który to utwór zespół zachował na bis. W końcu nie było wątpliwości, ze tak rozbawiony tłum zdoła przekonać muzyków do powrotu na scenę, prawda? Nie zabrakło również fenomenalnych „Zobacz co narobiłaś”* oraz „Trzech króli”, wykonanych w miarę możliwości – czyli bez gości. Dla rozpalonego tłumu zgromadzonego pod sceną nie stanowiło to jednak żadnego problemu.

 

To, co mnie urzekło chyba najbardziej, było niesamowite podejście Braci Figo Fagot do publiczności. Zespół bawił się razem z widzami, a w przerwach pomiędzy kolejnymi utworami urozmaicali wydarzenie zabawnymi tekstami oraz dialogami. A przerwy akurat było konieczne, gdyż Bracia grali każdy utwór na pełnych obrotach. Publiczność nie zamierzała być gorsza i również dawali z siebie pełne sto procent zaangażowania w zabawę.

 

Nie zawiódł zespół, nie zawiodła publiczność, nie zawiodła również organizacja. Biorąc pod uwagę ilość ludzi zainteresowanych koncertem Braci Figo Fagot można się było spodziewać różnych scenariuszy. Akademicki Klub Politechniki Gdańskiej „Kwadratowa” stanął na wysokości zadania, po raz kolejny udowadniając dlaczego jest jednym z najlepszych imprezowych punktów na studenckiej mapie trójmiasta.

 

Sami muzycy podsumowaliby pewnie koncert jako… średni. Ale odkładając żarty na bok – było naprawdę świetnie i mam ogromną nadzieję, że na ich następną wizytę w trójmieście nie będzie trzeba długo czekać. W międzyczasie gorąco zachęcam do sprawdzenia najnowszego albumu Braci Figo Fagot – w końcu „kto nie lubi disco polo ten nie zazna Nieba bram”.

 

KC