O.S.T.R. - Tylko dla dorosłych PDF Drukuj Email
Płyta tygodnia
niedziela, 07 marca 2010 23:37

O.S.T.R przyzwyczaił już słuchaczy, że razem z nowym rokiem, na rynek muzyczny wydana zostaje jego nowa płyta. Czy to dobrze? Zależy, na pewno świadczy o tym jak płodnym w teksty i podkłady wykonawcą jest. Jednak z czasem doprowadziło to do tego, że mimo chęci opowiedzenia jakiś historii, Ostry gubił się sam w swoich dygresjach, a albumów nie można było w żaden sposób (oprócz tytułu płyty) podzielić, ponieważ niczym się od siebie tak naprawdę nie różniły. Nie powiem, były dobre, trzymały jak zawsze wysoki poziom, szczególnie jeśli chodzi o samą warstwę podkładów, jednak miało się wrażenie, że to już kiedyś było, zaczynało się robić nudno. Próby urozmaicenia, w postaci zabawy wokalem doprowadziły do tego, że słuchając ostatniej płyty - O.C.B. – ciężko było znieść skrzeczenie Adama.


Na całe szczęście wtórność ta uleciała gdzieś w niebyt, bo oto 26 lutego na rynek muzyczny wyszła 10 „legalna” płyta O.S.T.R.’a  „Tylko dla dorosłych”, a w świecie hip – hopu zadrżało.  Było to spowodowane nie tylko samym bogactwem wydawnictwa, chociaż fakt, że za niewielką cenę otrzymuje się płytę, komiks i bardzo wesołą niespodziankę ucieszy każdego kupującego. Najważniejsza jest oryginalność tej płyty, nagranej w formie opowiadania, które rzekomo ma być tylko ścieżką dźwiękową dla komiksu. W rzeczywistości płyta ta jest świetnie opowiedzianą historią kryminalna, spójną, a wątki poboczne trzymają się mocno głównego, czyli ścigania Nikodema R. przez policję i 2 konkurujące gangi. O co się rozchodzi? Nie będę zdradzał tajemnicy posłuchajcie sami, bo naprawdę warto. Na szczęście, w odróżnieniu od poprzednich albumów, teksty tutaj są doskonałe i trzymają się scenariusza wydarzeń opowiedzianych przez rapera. Świetną sprawą jest również podwójna narracja albumu, gdyż możemy całe wydarzenia obserwować zarówno z perspektywy ściganego oraz ścigającej go policji, gdzie bieg wydarzeń przedstawia nam Michał Fajbusiewicz - pamiętacie go z programu 997?

Nie można powiedzieć też, żeby Ostry kiedykolwiek stworzył słaby bit, jego produkcje zawsze były genialne pod względem dźwiękowym. Tak samo jest i na „Tylko dla dorosłych”. Podkłady tworzą tu duszny, uliczny klimat doskonale łączący się z historią zawartą na płycie. Kiedy słuchasz jakiegokolwiek kawałka to masz wrażenie, jakbyś uciekał razem z Nikodemem, a bębny to bicie twojego serca.

Warto nabyć to wydawnictwo, nie tylko ze względu na doskonałą warstwę estetyczną, w postaci plastikowego pudełka, kartonowego opakowania, dodanego komiksu. Samo w sobie jest niespodzianką. Adamowi Ostrowskiemu nareszcie udało się powrócić z krążkiem z prawdziwego zdarzenia, płytą na miarę jego „Jazzu w wolnych chwilach” i „Jazzurekcji”.

I pamiętajcie – dobrze przeszukajcie opakowanie!

Mateusz Budrewicz

Zmieniony: niedziela, 07 marca 2010 23:39