Łąki Łan w Starym Maneżu – relacja

syntonia_tour

Nie ma co ukrywać – jesień za oknem przybrała już bardziej szaroburą formę. W oczekiwaniu na piękne, zimowe krajobrazy trzeba znaleźć jakiś sposób aby poprawić samopoczucie. W walce z późnojesienną chandrą z pewnością możemy liczyć na zespół Łąki Łan, który swoimi niekończącymi się pokładami pozytywnej energii pojawił się w sobotę w Starym Maneżu w ramach trasy promującej ich najnowszą płytę – Syntonia.

 

Łąki Łan nie wymaga raczej dodatkowego przedstawiania. Z pewnością prawie każdy słyszał ich twórczość chociaż raz, między innymi gdy pojawili się na koncercie głównym tegorocznych Technikalii. Pisałem wtedy, że zabawa była niesamowita a muzycy zahipnotyzowali publiczność swoją pozytywnością. Gdy ogłosili, że znowu pojawią się w Gdańsku w ramach Syntonia Tour nie należało się więc spodziewać niczego mniej. Sądząc po ilości ludzi zgromadzonych w sobotę w Starym Maneżu stwierdzam, że nie byłem osamotniony w tym odczuciu. I może najlepiej będzie jak wyjaśnię to już na samym początku – absolutnie się nie zawiodłem, a wręcz przeciwnie!

 

Początek koncertu był swoistym odpowiednikiem otwarcia drzwi za pomocą kopnięcia – już na start dostaliśmy więc utwory takie jak „Bombaj” czy „Pola Ar”, oba niesamowicie energiczne utwory z najnowszej płyty wprawiające w ruch nawet najbardziej zatwardziałych podpieraczy ścian. Takie eksplozywne wejście pozwoliło artystom na porwanie całej publiczności na wspaniałą podróż po ich łąkowej krainie muzyki. Te dwa utwory były już wprawdzie grane na kilka miesięcy przed premierą płyty, jednakże tym razem mogliśmy posłuchać na żywo również takich perełek jak ”To Bee”, wyjątkowo dynamiczne, wpadające w drum and bass „To Remember” czy jakże relaksującą, tytułową „Syntonię”.

 

Oczywiście nie mogło się obyć bez niezaprzeczalnie największych hitów z poprzednich płyt Łąki Łan. Panowie postanowili uraczyć nas wszystkim tym, co najlepsze, publiczność mogła więc pobujać odwłokiem w rytm „Lovelock’a” lub potupać nóżką do „Propagandy” czy ukucnąć podczas wykonywania funk-tastycznego „Łan For Me” co z pewnością było pewną odmianą do skakania i uwalniania pokładów wewnętrznej energii. Oczywiście nie zabrakło żywiołowego „Pała Łan”, które muzycy zostawili na koniec (ten pierwszy, „oszukany, przecież nie mogło zabraknąć bisu przy takim dopingu słuchaczy!). Na zakończenie tego wyśmienitego muzycznego spektaklu, na który składały się wyjątkowe aranżacje zagranych utworów, stroje artystów, które jak zawsze budzą pozytywne emocje, mistrzowskie wręcz połączenie razem z szalejącą publiką, Łąki Łan sprezentowali nam dyskotekowe wręcz klimaty i niepowtarzalne wykonanie „Selawi”.

 

Po raz kolejny jestem zachwycony tym, jak ich muzyka, zwłaszcza wykonywana na żywo, zaciera granice międzygatunkowe, czerpiąc garściami z funku, rocka czy nawet rapu i acid jazzu. Koncerty zespołu Łąki Łan to wyjątkowo pozytywne doznanie i ten sobotni absolutnie nie odstępował od tej reguły. Warto wspomnieć, że po raz kolejny na ich koncercie pojawiły się dzieciaki, co ostatecznie potwierdza z jak międzypokoleniowym doświadczeniem mamy do czynienia. Wszyscy zgromadzeni znaleźli coś dla siebie co pozwoliło wszystkim na niezapomnianą zabawę.

 

Jak zwykle ogromne brawa należą się również dla lokalu, w którym miałem okazję gościć. Niejednokrotnie podczas rozmów z bliskimi da się usłyszeć, że Stary Maneż to jedno z najlepszych o ile nie najlepsze miejsce w trójmieście na wydarzenia kulturalne i z każdą kolejną wizytą utwierdzam się w tym przekonaniu. Praca realizatorów, świetna obsługa i unikalny klimat zdecydowanie pomogły w delektowaniu się sobotnim koncertem.

 

Powiem wprost – kto nie był niech żałuje! Nie ma mowy o jakichkolwiek objawach jesiennej depresji po tak radosnym i energetyzującym wydarzeniu. Dlatego w oczekiwaniu na kolejny występ Łąki Łan w trójmieście proponuję sięgnąć po ich ostatnią płytę – Syntonię i dać się ponieść wyjątkowej, pozytywnej mocy, płynącej z ich muzyki. Jestem pewien, że po takiej audiolekturze następnego takiego wydarzenia po prostu nie będziecie w stanie przegapić.

 

KC