Podsumowanie 15 kolejki Lotto Ekstraklasy

ekadidas2016

Piętnasta kolejka Lotto Ekstraklasy już za nami. Jeśli nie mieliście okazji obejrzeć wszystkich atrakcji jakie Polska piłka oferuje kibicom to zapraszam do przeczytania raportu z boisk naszej najwyższej klasy rozgrywkowej.

 

Wisła Płock – Arka Gdynia 0:0

Ostatnia kolejka pierwszej połowy sezonu zasadniczego rozpoczęła się w Płocku, gdzie tamtejsza Wisła podejmowała Arkę Gdynia. W zeszłym sezonie jeszcze na boiskach I ligi dwukrotnie triumfowała Arka Gdynia, więc nic dziwnego że goście mieli ochotę na wywiezienie z Płocka 3 punktów. Niestety wszyscy, którzy przyszli na stadion lub oglądali mecz w telewizji licząc na fascynujący, porywający i obfitujący w bramki mecz, bardzo mocno się przeliczyli. Gospodarze raz za razem walili głową w mur, ale albo bronił Konrad Jałocha, albo nieporadnością wykazywali się napastnicy Wisły. Dore spotkanie rozegrał sprowadzony w zeszłym okienku transferowym Dominik Furman, który oprócz wspomnianego już bramkarza Arki był wyróżniającą się postacią tego meczu.

 

Ruch Chorzów – Lech Poznań 0:5

Jako, że pierwszy mecz kolejki nie przyniósł nam żadnych zdobyczy bramkowych, piłkarze Lecha postanowili poprawić średnią strzelanych bramek na mecz i rozgromili Ruch na ich własnym stadionie aż 0 do 5. Właściwie ciężko jest mi wybrać jednego piłkarza, którego można by wyróżnić z graczy Kolejorza. Na pewno świetne zawody rozegrał Dawid Kownacki, który wraca po kontuzji i widać, że będzie aspirował za jakiś czas do nieco wyższych celów niż tylko mistrzostwo Polski. Dobrą zmianę dał też Marcin Robak zmieniając popularnego „Kownasia”. Pamiętacie jak na początku sezonu mówiliśmy, że Lechowi brakuje napastników? Bardzo się to wszystko zmieniło od tego czasu. Na skrzydłach imponowali swoją grą Makuszewski, Pawłowski i Majewski. Dzięki tej wygranej Lech przesunął się       w tabeli na 6 miejsce, a Ruch okupuje ostatnią- 16 lokatę.

 

Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Korona Kielce 1:3

Ostatni mecz na stanowisku trenera Korony Sławomir Grzesik zakończył zwycięstwem nad Bruk-Betem. Duży wpływ miała na to czerwona kartką, którą obejrzał Pleva w drugiej połowie spotkania czym znacząco osłabił swoją drużynę. Trzeba dodać, że była to kartka zarobiona całkowicie bezmyślnie za brutalny wślizg wprost w nogi przeciwnika niemalże na samym środku boiska. Po tym wydarzeniu całkowitą kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi przejął zespół gości i dzięki dwum bramkom gracze Korony odbijają się powoli od dna tabeli.

 

Jagiellonia Białystok – Piast Gliwice 2:0

Bramki Przemysława Frankowskiego i Tarasa Romanczuka potwierdziły w tym spotkaniu całkowitą dominację piłkarzy Jagi. Jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości wystarczy spojrzeć na statystykę strzałów na bramkę, w której wicemistrz Polski przegrał 8-24. Świetne spotkanie rozegrał Jacek Góralski, którego wyraźnie uskrzydliło powołanie do kadry Adama Nawałki. Oglądając to spotkanie można było odnieść wrażenie, że jest to pojedynek bramkarza gości Jakuba Szmatuły z całą jedenastką Jagillonii. Trener Latal będzie musiał poważnie zastanowić się nad tym co zmienić w grze swoich podopiecznych, aby podobne spotkanie im się już w tym sezonie nie przytrafiło. Po tym meczu Jaga przesunęła się na pozycję lidera Lotto Ekstraklasy.

 

Lechia Gdańsk – Pogoń Szczecin 1:1

Pojedynek naszej Lechii  rozpoczął się dla gdańskich kibiców naprawdę bardzo dobrze. Wspaniałe uderzenie Rafała Wolskiego i już w 8 minucie obejmujemy prowadzenie. Właściwie należy powiedzieć, że do końca pierwszej połowy Lechia powinna dobić rywala i schodzić na przerwę z co najmniej dwubramkowym prowadzeniem. Niestety w 44 minucie Mario Maloca sfaulował Adama Frączczaka w polu karnym i sędzia Frankowski po konsultacji ze swoim asystentem podyktował jedenastkę. Oprócz tego że piłkarz Pogoni pewnie wykorzystał ten stały fragment gry należy też wspomnieć o przykrym incydencie, który miał miejsce chwilę wcześniej. W stronę Frączczaka z trybuny zajmowanej przez kibiców gospodarzy poleciało klika przedmiotów, w tym wafelek, który został przez wykonawcę karnego skonsumowany. Uważam takie zachowanie kiboli (bo to nie są kibice) za karygodne i nie zdziwię się, jeśli na klub zostaną nałożone kary finansowe. Niezrozumiałą jest dla mnie również wypowiedź trenera Piotra Nowaka mówiącego, że arbiter nie może się konsultować z asystentem w tak kluczowej sytuacji jak rzut karny. Otóż zgodnie     z przepisami gry w piłkę nożną może Panie trenerze, a wręcz powinien, jeśli asysten był lepiej od niego ustawiony,       a w tej sytuacji tak właśnie było. Po tym remisie spadamy na drugie miejsce w tabeli i bardzo liczę, że już w następnej kolejce wrócimy na fotel lidera.

 

Śląsk Wrocław – KGHM Zagłębie Lubin 2:1

Derby Śląska zakończone zwycięstwem wrocławian będziemy pamiętać niestety z mało przyjemnego incydentu,          a dokładnie rzecz ujmując z nieprawidłowo uznanej bramki na 1:1 dla Śląska. Ta wygrana to pierwsze zwycięstwo wrocławian u siebie w tym sezonie i trzeba przyznać że przyszło ono w odpowiednim momencie. Druga bramka dająca wygraną padła w 89 minucie i była efektem współpracy dwóch zawodników wprowadzonych z ławki rezerwowych: Idzika i Alvarinho.

 

Wisła Kraków – Górnik Łęczna 3:2

O ile pierwszy mecz kolejki nie powalał na łopatki jeśli chodzi o emocje i tak kolejne co widać wyraźnie po wynikach poprawiły obraz ekstraklasy. Dzięki trzem bramkom zdobytym przez Rafała Boguskiego Wisła Kraków przesunęła się już na 10 miejsce w tabeli i po koszmarnym początku sezonu zaczyna piąć się w górę ligowej stawki. Trzeba nadmienić, że Górnik Łęczna obie bramki zdobył ze stałych fragmentów gry, a dodatkowo w całym meczu nie popisał się arbiter, który swoimi błędami zaważył na przebiegu spotkania.

 

Legia Warszawa – Cracovia 2:0

Mistrz Polski po niespodziewanym remisie w środku tygodnia z Realem Madryt w lidze mistrzów podtrzymuje swoją dobrą passę i wygrywa na Łazienkowskiej z Cracovią. Wynik 2:0 jest najmniejszym wymiarne kary i tylko doskonałe interwencje Grzegorza Sandomierskiego uratowały pasy od kompromitacji. Dla Legi po tym meczu są dwie informacje- dobra i zła. Ta dobra to powrót do bardzo dobrej dyspozycji Miroslava Radovica, który świetnie potrafi dyrygować grą ofensywną zespołu. Zła jest niestety taka, że Nemania Nikolic złamał najprawdopodobniej kość śródręcza w tym meczu i będzie musiał pauzować kilka tygodni.

Jakub Wardziński