Relacja z Koncertu Głównego – Technikalia 2016

new

Zaczęły się powoli, żeby w ostatnim dniu zaserwować nam porządną dawkę energii i zabawy. Mowa oczywiście o Technikaliach 2016, które zakończyły się w miniony piątek. Wydarzeniem zamykającym był oczywiście Koncert Główny, który tym razem przeniósł się na Plac Zebrań Ludowych w Gdańsku.

 

Chyba najważniejszym aspektem każdego koncertu jest muzyka, toteż Koncert Główny nie mógł zawieść. Zaproszono więc szeroko znane zespoły jak Łąki Łan, Happysad czy T.Love. Zanim jednak zagrali przed zgromadzoną publiką wydarzenie rozpoczęło się od występu Jelonka. Nie był to jego pierwszy koncert na Technikaliach, ale śmiem twierdzić, że raczej też nie ostatni. Muzykę Jelonka można opisać jako ciężkie, gitarowe brzmienie, w którym dominującą rolę pełnią… skrzypce. Połączenie, jak mogło by się wydawać, niemożliwe, stanowiło solidny kopniak do rozpoczęcia Koncertu Głównego a dla studentów zaspanych po Politechnicznej Integracji Wydziałów, był to swego rodzaju kubek gorącej i mocnej kawy. Efekt został osiągnięty, gdyż Jelonek złapał świetny kontakt z publicznością i bez problemu nakłaniał ludzi do wspólnej zabawy.

 

Występujący po nim Łąki Łan miał więc rozgrzaną i pobudzoną publiczność, mogli więc spokojnie przystąpić do tego, co wychodzi im bezbłędnie. Ten zwariowany kolektyw muzyków to synonim lub nawet swoista definicja dobrej zabawy! Ich koncert to coś, czego po prostu trzeba doświadczyć, nawet jeżeli słyszycie o nich pierwszy raz. Energiczna muzyka, jaką prezentuje Łąki Łan automatycznie wprawia ciało w ruch a chwytliwe teksty i refreny sprawiają, że wszyscy uczestnicy koncertu w mig wtórowali ubranemu na żółto Paprodziadowi. Pozytywna moc i energia płynąca z głośników przy okazji takich utworów jak „Bombaj”, „Jammin’” czy „Pała Łan” połączona ze specyficznymi kostiumami muzyków wywindowały poziom endorfiny do góry a wśród publiczności nie widziałem ani jednej smutnej miny.

 

Co w pewien sposób prowadzi do kolejnego występu. Happysad, bo o nim mowa, to jedyny zespół, który widziałem wcześniej na żywo. Mam z niego bardzo pozytywne wspomnienia a do ich muzyki pewien sentyment. Do ich występu podszedłem więc dosyć osobiście i chociaż nie był on długi to w żaden sposób mnie nie zawiódł. I chyba nikogo, przyszedł ich posłuchać. Nie zabrakło więc takich utworów jak „Zanim Pójdę”, „Łydka”, „Taką Wodą Być” czy „Bez Znieczulenia”. Muzyka Happysad, dużo spokojniejsza i bardziej melancholijna od mocnego, charakterystycznego brzmienia Jelonka i zwariowanego podejścia do funku Łąki Łan, była swego rodzaju uspokojeniem rytmu całej imprezy, momentem na chwilę oddechu. Nie oznaczało to jednak braku zabawy! Tłum skakał i śpiewał razem z wokalistą a oklaskom na koniec nie było końca, co zawsze dobrze świadczy o jakości występu.

I tutaj dochodzimy do T.Love, który to zespół zamykał tegoroczny Koncert Główny. Można było pomyśleć, że skoro zagrają jako ostatni to będzie to występ absolutnie niezapomniany. Że wszyscy zgromadzeni na Placu Zebrań Ludowych w Gdańsku będą szaleć i śpiewać ich największe hity razem z Muńkiem. Niestety, ponieważ większość repertuaru wypełnione zostało nowym materiałem, spora część obecnych zaczęła kierować się do wyjścia. Rozumiem, że promocja promocją ale pozwoliłem porozmawiać sobie z kilkoma osobami wychodzącymi, które stwierdziły po prostu, że są lekko zawiedzione. Pomimo tego pod sceną dało się dostrzec sporą ilość podniesionych dłoni, więc nie można powiedzieć że było źle. Zresztą, nie od dziś wiadomo, że najlepsze zostawia się na koniec.

 

Koncerty znanych wykonawców przyciągają dużo ludzi, a takich wykonawców mieliśmy teraz czterech. Nic więc dziwnego, że Plac Zebrań Ludowych był wypełniony wręcz po brzegi, nie tylko studentami. Koncert Główny przyciągnął ogrom ludzi, niezależnie od wieku. Najlepszym przykładem niech będzie młody chłopczyk, który w słuchawkach ochronnych z czułkami (a jakże) bawił się razem z nami na koncercie Łąki Łan. Wiele osób przyszło też głównie ze względu na jednego, być może ulubionego wykonawcę, wstęp na imprezę był w końcu otwarty dla każdego, kto wcześniej nabył bilet. Dużo ludzi oznacza oczywiście kolejki, i chociaż uważam, że przydało by się chociaż jedno stoisko z piwem więcej to przecież stojąc i czekając można zawrzeć nowe znajomości, można więc uznać na kwestię kolejek na koncertach jako element wspierania kontaktów towarzyskich. Cała impreza odbyła się bez zbędnych zamieszek czy nieprzyjemnych wydarzeń, nie powinno być więc mowy o negatywnych komentarzach, jakie miały miejsce rok temu.

 

Niestety, wszystko co dobre musi się skończyć. Po świetnym tygodniu pełnym atrakcji przyszło nam się pożegnać z Technikaliami 2016, ale co to było za pożegnanie! Koncert Główny był zdecydowanie udany i stanowił  świetne zwieńczenie Politechnicznych Juwenaliów, zostawiając uczestnikom solidną porcję pozytywnych wspomnień, a nieobecnym pozostaje poczekać 12 miesięcy na kolejną edycję. A ta, jeśli utrzyma poziom Technikalii 2016, zapowiada się świetnie.

 

Kajetan Cieślak