Było “Super” ?

Zeus "Jest Super"

W czwartek 12 listopada trójmiejska scena muzyczna musiała ustąpić na moment miejsca dla koncertu z serii Zeus&Live Band, promującego nową płytę łódzkiego rapera “Jest Super.” . Czy faktycznie było “Super” ? Myślę, że ta relacja rozgoni drzemiące w Was wątpliwości.

Nigdy wcześniej nie miałem okazji być na koncercie Zeusa, choć jego twórczość jest mi bardzo bliska i dobrze znana. Wstyd się przyznać, ale idąc na koncert, prócz wielkiej ciekawości, czułem strach. Wykonania koncertowe bywają czasem zbyt odległe od wersji płytowych utworów, które to, wskakując na półkę z napisem “Ulubione”, stają się dla nas bezwzględnymi wzorcami. Poza tym, co to za Live Band? Miałem okazję skonfrontować swoje lęki z rzeczywistością. I choć zderzenia zazwyczaj nie należą do najprzyjemniejszych, to to jednak okazało się inne.

"Jest Super"

Poziom adrenaliny w moim organizmie zdawał się osiągać maksimum od momentu, gdy tylko zobaczyłem cały skład, szykujący się do występu na backstage’u. Nagle ludzie szaleją, chłopaki z Live Bandu wchodzą na scenę, wchodzi Joteste i show się zaczyna. Tłum wypatruje jeszcze gwiazdy wieczoru wraz z wokalistką. Jednak długo nie trzeba było czekać, aby Zeus, Pan Muzycznego Olimpu, wskoczył dumnie na scenę i zaczął rapować. Choć tłum już ogarnęła ekstaza, to nie był koniec atrakcji. Na backstage’u została jeszcze Justyna Kuśmierczyk, miłe dopełnienie piosenek z “Jest Super”. Wokalistka wkroczyła na scenę po paru kawałkach i tak zaczęła się wspólna muzyczna podróż, w której co chwilę publiczność zalewana była falami pozytywnych słów i dźwięków.

Koncert stał się dla wszystkich obecnych na sali piękną przygodą ubarwianą na przemian żywszymi i spokojniejszymi utworami. Widać było, że z każdym kawałkiem publiczność zżywała się z artystami, przeżywała ten koncert razem z nimi i ciągle chciała więcej. Zeus z ekipą zabrali nas na przejażdżkę głównie w rytmach “Zeus. Nie żyje” i “Zeus. Jest Super”. Tekstom zawartym w utworach nie można przypiąć łatki “BANALNE”. Często zdarza się, że artysta tworzy piosenki, ale nie są one odbiciem jego osobowości. W tym wypadku nie ma wątpliwości, cała ta muzyka i słowa, to Zeus i jego ludzie. Razem z nimi lecieliśmy nad miastem jak ptaki, uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy piękni i wyjątkowi czy też szukaliśmy swojego domku w górach. Wszystko to plus “żywa” muzyka i gra świateł dało niezapomniany efekt. A na koniec posłuchaliśmy, oczywiście nic innego, jak, powalającego w wersji koncertowej, zimnego wiatru – “Hipotermii”.

Co do kwestii technicznej nie mam nic do zarzucenia – drobne problemy z mikrofonem zostały szybko zażegnane (złośliwość rzeczy martwych). Stroną techniczną zajmował się Maciej Janecki, który świetnie dał sobie radę we wspólnej komunikacji z Tomkiem Kantorem. Pozdrawiam serdecznie !

"Jest Super"

Po koncercie czekała nas jeszcze miła niespodzianka. Po 15 min od zejścia ze sceny, do ludzi wyszli Justyna i Kamil. Wspólnie, pomimo męczącego występu, wręczali autografy, rozmawiali z każdym fanem, robili sobie zdjęcia. Muszę przyznać, że dawno nie widziałem takiej ilości pozytywnej energii i szczerego uśmiechu. Słowa z “Nomady” były szczere :

“Tylu ludzi mówi mi że jestem im bliski chociaż ja widzę ich po raz pierwszy.
To, co widzę w ich oczach nie pozwala mi nie zrobić tej foty czy nie podać im ręki.”

Ja też miałem swoją okazję zamienić parę słów z Zeusem , Justyną i całym Live Band’em. Z dumą zaliczam ten koncert do udanych i na pewno głód emocji zaprowadzi mnie na kolejne występy tych artystów. Was też serdecznie do tego zachęcam i przy okazji dziękuję klubowi Sfinks700 za możliwość zebrania materiałów do przemyśleń.

Serdecznie pozdrawiam Justynę Kuśmierczyk, Kamila Rutkowskiego, Joteste, Dj Mixaira, Live Band w składzie : Andrzej Granat, Jacek Wenclewski, Łukasz Rogini Robakiewicz, Markoni i techniczno-organizacyjną stronę występu: Tomka Kantora i Macieja Janeckiego – dzięki Wam było “Super”!