Fisz Emade Tworzywo w Starym Maneżu – relacja

15578518_1204246549657570_7652113384388979803_n

Bartosz i Piotr Waglewscy. Prywatnie bracia, profesjonalnie jeden z najlepszych duetów MC/producent na polskiej scenie muzycznej. W miniony piątek, pod szyldem Fisz Emade Tworzywo, ponownie zawitali do trójmiasta, dając koncert w Starym Maneżu w Gdańsku.

 

Powszechnie wiadomo, że muzyka grana na żywo brzmi zupełnie inaczej. Nie tylko za sprawą zespołu, który nadaje znanym już piosenkom nowego tchnienia, ale również dzięki możliwości eksperymentowania, kombinowania i ciągłego zaskakiwania słuchaczy dźwiękami, których na studyjnej wersji próżno szukać. Takich smaczków w miniony piątek było całe mnóstwo. Bracia Waglewscy, choć ich muzyka z albumu na album sprawia wrażenie coraz dojrzalszej, uwielbiają bawić się muzyką.

 

Tworzywo Sztuczne, lub po prostu Tworzywo, swoją ostatnią płytę, Drony,  wydało w październiku minionego roku i przyjął się naprawdę świetnie – Fisz i Emade przyzwyczaili już nas do wysokiego poziomu swojej twórczości. Można było się więc spodziewać, że koncert w Starym Maneżu będzie nastawiony głównie na promocję nowego krążka. Zaczęło się wyjątkowo spokojnie – od utworów “Samochody” oraz “Duch”, których głębokie i dojrzałe brzmienie spasowane ze świetną warstwą liryczną przyciągnęły i skupiły uwagę słuchaczy w stu procentach na scenie. Nie zabrakło również singlowych “Biegnij Dalej Sam” oraz “Telefon” – osobiście uważam, że ten drugi był w pewnym stopniu inspirowany “Dance With Me” Davida Bowie.

 

Dla mnie jednak ważnym punktem było wykonanie utworu “Skąd Przybywasz”. Jego unikalna w skali albumu warstwa rytmiczna pozwoliła mi dostrzec, jak Fisz i Emade umiejętnie łączą swoje klasyczne, charakterystyczne brzmienie z obecnymi trendami w muzyce. Na początku miałem co do tego wątpliwości – czy aby ta pogoń za nowoczesnością nie jest na siłę. Po usłyszeniu ich muzyki na żywo zostały one rozwiane. Nie jest to bezmyślne kopiowanie wzorców a zaledwie wykorzystanie ich, by cały czas tworzyć muzykę – unikalną i niepowtarzalną, na poziomie, którego nie boję się nazwać mistrzowskim.

 

Poza jednym utworem Tworzyło zagrało całą swoją nową płytę, jednakże na tym nie koniec. Przy tak przepastnej dyskografii obu braci Waglewskich ciężko było nie sięgnąć po piosenki z poprzednich albumów. I tak oto mieliśmy okazję po raz kolejny posłuchać “Bieg” oraz “Zwiedzam Świat”, pełnego emocji utworu “Ślady” czy w końcu “potupać nóżką” w rytm brzmienia “Pyłu”. Prawdziwy powrót do przeszłości miał dopiero nastąpić. “Nie bo nie” ma już wszakże ponad 10 lat! Jednak największy przypływ emocji wywołał u mnie “Polepiony”. Darzę ten utwór ogromnym sentymentem, więc możliwość usłyszenia i doświadczenia go na żywo jest dla mnie absolutnie niepowtarzalna.

 

Fisz i Emade nie mogli wybrać lepiej miejsca na tak fantastyczny koncert. Stary Maneż już na dobre wpisał się w kulturalną mapę trójmiasta. Śmiem stwierdzić, że jeżeli chodzi o kluby koncertowe bije swoją konkurencję o głowę, przesuwając poprzeczkę coraz wyżej. Realizacja, organizacja oraz wyjątkowy klimat sprawiają, że Stary Maneż to miejsce, do którego chce się wracać coraz częściej.

 

Chociaż bracia Waglewscy pojawiają się w trójmieście stosunkowo często to ludzi chętnych usłyszeć ich twórczość na żywo nigdy nie brakuje. Nie dziwi więc fakt, że bilety na to wydarzenie były wyprzedane sporo przed datą koncertu a ściany Starego Maneżu były wypełnione przez ludzi. Tworzywo absolutnie nie zawiodło – to było fantastyczne wydarzenie w fantastycznym miejscu. Bracia Waglewscy – dziękujemy i zapraszamy ponownie.